Polak jak chce to potrafi i udowodniono nam to już wiele razy. Było tak zawsze i zostało do dziś. Polacy nie raz już pokazali nam, że potrafią zrobić bardzo dobrą grę. Pokazali nam to już wielokrotnie robiąc takie tytuły, jak np. TeenAgent, Franko, Miecze Valdgira, Legion i całe mnóstwo innych gier, które powstały i powstają do dziś. Niestety pokazywali nam częściej, że robić gier nie potrafią (np. Rajd przez Polskę, Monster, Pechowy Prezent). Jedno jest pewne - pomysłów polskim programistom nigdy nie brakowało.
Większość polskich gier FPP prezentowała raczej słaby poziom (Project: Battlefield, Monster) z nielicznymi wyjątkami (Cytadela), ale mimo wszystko chęci i ambicji nie zabrakło. Wreszcie studio DeLyric Games postanowiło zrobić kolejną polską grę FPP, ale nie taką zwykłą gdzie biegać będziemy po mapkach i rozwalać setki wrogów. No i udało im się to tworząc grę Target, ale niestety wydali ją troszkę za późno.
Fabuła jest płytka, ale nie to się tutaj liczy. Wcielamy się w postać jednej z trzech postaci - snajpera (kobietę), komandosa lub sabotażystę. Jesteś specjalistą od zabijania i za pieniądze zrobisz wszystko. No i tak sobie już jesteś i co? No i musisz iść do szefa po jakąś pracę, ten zleca ci misję i zaczynasz wykonywać zadanie.
Ja po uruchomieniu programu przyjrzałem się najpierw menu głównemu. Zobaczyłem tam kilka opcji, które mnie zaciekawiły, m.in. "Podzielony ekran" czy "Ustawienia". Jako, że nie chciałem za bardzo mieszać to wybrałem grę dla jednego gracza. Dalej pojawił się wybór postaci i wybrałem sobie sabotażystę. Dalej jeszcze tylko poziom trudności ustawiłem na średni i potem mały szok. Zupełna nowość - statystyki postaci zupełnie jak w grze RPG. Naszą postać określają cztery staty: zdrowie (im większa tym więcej punktów HP), siła (pozwala na noszenie większej ilości amunicji, kamizelki kuloodpornej, itp.), wiedza (dzięki niej możemy korzystać z większej ilości broni i sprzętów) oraz celność (im większa tym łatwiej trafić we wroga).
Kiedy już rozdzieliłem punkty na poszczególne umiejętności włączyła się gra. Byłem sam w swoim domu, bez broni. Wyszedłem od razu na korytarz i windą zjechałem w dół, a następnie miasto stanęło przede mną otworem. Po mieście chodzili ludzie, a nie daleko stał motor, do którego od razu podbiegłem, ale wcześniej zauważyłem, że wszyscy ludzie się mnie boją i gdy do jakiegoś się zbliżyłem to ten krzyczał "Nie, proszę!" lub po prostu "Aaaa!". Olałem ich i będąc obok motoru nacisnąłem spację. Moje pierwsze skojarzenie to było GTA, bo na motocykl mogłem wsiąść i jeździć sobie swobodnie po mieście, ale...
Miasto, które dano nam do zwiedzania to słownie jedna uliczka okrążająca kilka budynków. Poza tym nie było innych pojazdów, do żadnego budynku nie dało się wejść, nikogo zabić, nic. Już wtedy chciałem łapać za żyletki, ale nagle zauważyłem jakąś knajpę, gdzie dało się wejść. No i sobie wszedłem, a tam jakieś dwa typy w kątach stoją. Jeden w ciemnym garniturze, drugi ubrany na biało. Podszedłem do jednego i... ten zaczął mi opowiadać o mojej misji. Pojawiły się napisy oraz postać powiedziała mi wszystko prawdziwym głosem. Nie było to oczywiście nowością w grach komputerowych, ale bardzo uprzyjemnia zabawę. No to jak już dowiedziałem się co mam zrobić to podszedłem do drugiej postaci i ten okazał się być handlarzem broni oraz innego sprzętu, który mógłby pomóc mi w misji, no, ale nie miałem pieniędzy więc zostałem bez broni.
Kiedy wyszedłem z knajpy pojawił się napis "Wczytywanie poziomu", a następnie zaczęła się właściwa misja. W rękach miałem łom, który służył jako broń, a gdy wyszedłem z pomieszczenia, w którym się znajdowałem i zaatakował mnie pierwszy przeciwnik (jakiś gangster w czerwonym sweterku xD). Dostał dwa razy łomem i już jego pistolet był mój. Tu szybko zauważyłem coś czego w grach nie cierpię - automatyczne namierzanie wrogów. Celownik zamiast zostawać na środku ekranu to namierza przeciwników, gdy ci są w pobliżu i wtedy tylko trzeba strzelać. Jest to wg mnie za duże ułatwienie, ale w końcu da się do tego przyzwyczaić.
Arsenał broni został bardzo ładnie rozbudowani. Mamy tu kij bejsbolowy, kilka pistoletów, uzi, karabiny, shotguny, minigun, miotacz ognia, granaty, bomby, miny i jeszcze wiele więcej. Byłem tym bardzo miło zaskoczony, ale żeby nie było, że gracz zbierze sobie cały arsenał i będzie chodził uzbrojony po zęby to autorzy pozwolili nosić maksymalnie 4 bronie na raz oraz przedmioty w postaci granatów, min oraz bomb. Jeśli w jakiejś broni zabraknie amunicji to możemy ją wyrzucić i podnieść inną z naładowanym magazynkiem.
|
Wrogów też jest kilku, ale żaden z nich nie jest mocno wymagającym przeciwnikiem dla gracza. Wszyscy to gangsterzy, terroryści i przeróżni inni ludzie, których rozwalamy jednym strzałem z shotguna. Na szczęście autorzy dali ich nam cały ogrom, bo na każdym kroku spotykamy ich dziesiątki. Misję nie są jakoś zbytnio rozbudowane i zwykle trzeba tylko przemierzyć aktualny teren zabijając setki wrogów, a następnie zabić jakiegoś ich szefa. Są jednak misje, w których nie wolno nam zabić żadnego cywila, ale i to nie sprawia wyzwania, bo nasza broń sama naceluje na przestępce, a nie na cywili.
Inteligencji wrogom natomiast mocno poskąpiono. Często zdarza się, że nie zwracają oni na nic uwagi i tylko stoją w miejscu strzelając w gracza. Nie zwracają też uwagi na to, że pod nogi spadł im właśnie granat. Często też zamiast szukać drogi do gracza ci próbują strzelać czy przejść przez ściany. Tak więc inteligencja wrogów to jeden z największych minusów Targeta.
Mapki są w większości ładnie wykonane, ale nie są za duże. Odwiedzać będziemy różne części miasta, wielkie rezydencje, lasy, jaskinie i parę innych lokacji. Czasami jednak miałem dziwne wrażenie "kwadratowości", tzn. większość pomieszczeń była prostokątna. Często też denerwowało mnie coś takiego, że więcej czasu spędzałem na szukaniu przełączników, aby otworzyć jakieś drzwi znajdujące się na drugim końcu mapy.
Jak wspominałem wcześniej w menu głównym mamy kilka opcji, m.in multiplayer. Są trzy możliwości takiej gry: klient, serwer lub podzielony ekran. Ja miałem okazję zagrać tylko w tej trzeciej, ale zabawa była przednia. Razem z kumplem graliśmy na jednym komputerze w trybie deathmatch (podobny tryb był w dużo starszej grze Death Mask na Amigę). Niestety czegoś mi tu jednak brakowało. Jedynymi rzeczami jakie można było ustawić to wybór postaci dla pierwszego i drugiego gracza oraz mapka. Tych ostatnich nie ma zbyt dużo, ale na pewien czas wystarczają. Są jeszcze ustawienia całej gry, czyli zmiana klawiszy, opcje video, dźwięku, itp. Jedna rzecz szczególnie przykuła mój wzrok - Ułatwienia. Tym autorzy wszystko zepsuli, bo można tu włączyć m.in. nieśmiertelność, dodać sobie amunicje, zbroją lub klucze. O wiele lepiej by było, gdyby te rzeczy zostały całkowicie usunięte lub ukryte w postaci kodów. Ja na szczęście nie chciałem sobie psuć zabawy i nie włączyłem żadnej z tych funkcji.
Oprawa graficzna jest całkiem ładna, ale troszkę przestarzała. Target powstał w roku 1998, a mimo to nie zrezygnowano z płaskich sprite'ów. Przecież już wcześniej powstawały gry, w których takie rzeczy nie miały miejsca (Quake, Chasm: The Rift). Jednak autorzy nie chcieli, aby ich "płaskie" obiekty były całkiem płaskie i większość z nich można oglądnąć z kilku stron. Tak jak mówiłem modele pomieszczeń są głównie prostokątne, ale da się do nich przyzwyczaić. Tekstury na nie nałożone są natomiast bardzo dobrej jakości (wg mnie nawet lepsze od tych z Quake'a). Tak więc graficznie Target prezentuje się dobrze, ale nie rewelacyjnie.
O wiele lepiej jest z oprawą audio, choć nie miałem możliwości posłuchania muzyczki. Wszystkie dźwięki broni, wybuchów, itp. brzmią bardzo dobrze. Mógłbym się nieco przyczepić do głosów lektorów, ale w latach kiedy gra powstała o ich wykonaniu mówiono, że są super. Dziś już tak nie zachwycają, ale i tak nie są złe i pozwalają wczuć się w akcję. Postacie wykrzykują gdy nas zobaczą różne teksty, np. "Wróg na terenie!", a nasz szef pięknie mówi do nas cele misji oraz inne teksty (np. "Na przyszłość nie zabijaj wszystkiego co się rusza", gdy zabijemy zbyt dużo cywili). Ogólnie oprawa audio również stoi na dość wysokim poziomie i nie mogę jej nic zarzucić.
Target jest grą bardzo dobrą, choć mogła by być jeszcze lepsza. Posiada dość ładną grafikę, bardzo dobry dźwięk oraz całe mnóstwo oryginalnych pomysłów, jak np. wprowadzenie elementów RPG. Niestety razić może początkowo kilka rzeczy, ale da się do nich przyzwyczaić. Polecić mogę ją każdemu kto lubi dużo akcji, rozwój postaci, itp. Dodatkowo kilka trybów multiplayer jeszcze bardziej przedłuża zabawę.
Ocena: 8+/10
| Plusy: |
Minusy: |
|
+ grafika i audio + kilka trybów multiplayer + oryginalne pomysły |
- "płaskie" obiekty (sprite'y) - ułatwienia - automatyczne namierzanie celów |
lukasz050792
|